Boże Narodzenie jest jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych świąt w kulturze europejskiej. Ma charakter wyjątkowo złożony: splata w sobie wątki religijne chrześcijaństwa (upamiętnienie narodzin Jezusa Chrystusa) z tradycjami przedchrześcijańskimi związanymi z zimowym przesileniem, a także z późniejszymi zwyczajami świeckimi. W ciągu dwóch tysiącleci święto to ewoluowało od skromnych obchodów religijnych we wczesnym Kościele, poprzez barwne średniowieczne festiwale i burzliwe losy w czasach reformacji, aż po wykreowanie wielu znanych dziś symboli w epoce nowożytnej i współczesnej. Jednocześnie Boże Narodzenie zawsze odgrywało ważną rolę społeczną – integrowało wspólnoty, podkreślało wartości rodzinne i charytatywne, a także stało się elementem tożsamości kulturowej Europejczyków. Poniższy esej przedstawia pełne historyczne i kulturowe ujęcie Bożego Narodzenia w Europie. Omówione zostaną jego korzenie (zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie), rozwój obchodów na przestrzeni wieków, bogactwo tradycji i symboli w różnych krajach, wpływy z innych obszarów świata, a także znaczenie duchowe, społeczne i tożsamościowe tego święta dla mieszkańców Europy dawniej i dziś.
Korzenie i początki święta
Przedchrześcijańskie święta zimowego przesilenia
Zanim Boże Narodzenie zaistniało jako święto chrześcijańskie, okres przesilenia zimowego był czasem ważnych celebracji w wielu kulturach pogańskich Europy. Najsłynniejszym z nich były rzymskie Saturnalia – święto ku czci boga Saturna, obchodzone pierwotnie 17 grudnia, a w późniejszym okresie rozciągnięte aż do 23 grudnia[1][2]. Saturnalia miały charakter karnawałowy: składano ofiary w świątyni Saturna i urządzano publiczne uczty, po których następowały prywatne zabawy pełne niepohamowanej wesołości. Odwracano normalny porządek społeczny – pozwalano na hazard, a panowie usługiwali swoim niewolnikom przy stole[3][4]. Powszechny był zwyczaj wybierania fikcyjnego „króla Saturnalii”, który wydawał żartobliwe polecenia uczestnikom zabawy[5]. W tym okresie Rzymianie obdarowywali się drobnymi upominkami (np. figurkami z wosku lub gliny zwanymi sigillaria)[6]. Poeci i historycy rzymscy opisywali Saturnalia jako „najlepsze z dni” (Katullus) oraz czas symbolicznego powrotu mitycznego Złotego Wieku, gdy panował Saturn, a ludzie żyli w równości i dobrobycie[7]. Choć Saturnalia formalnie zakończały się tuż przed przesileniem zimowym, to ich atmosfera swawoli i radosnego rozprzężenia stała się inspiracją dla późniejszych zimowych zabaw w Europie – wiele zwyczajów Saturnaliów zostało włączonych do obchodów Bożego Narodzenia i karnawału w świecie zachodnim[8][9]. Historycy wskazują zwłaszcza na tradycję wybierania podczas Bożego Narodzenia tzw. „Lord of Misrule” (pana nieładu) – zwyczaj ten wywodzi się prawdopodobnie właśnie z Saturnaliów, gdzie istniała instytucja żartobliwego „króla” święta[10].
Inną ważną rzymską celebracją zimową były noworoczne Kalendy styczniowe przypadające 1 stycznia. Był to początek rzymskiego roku administracyjnego i z tej okazji odwiedzano się wzajemnie, śpiewano pieśni oraz obdarowywano prezentami na szczęście w nowym roku[11]. Tradycje te okazały się tak silne, że chrześcijaństwo – pojawiając się w Imperium Rzymskim – zaadaptowało wiele z nich, łącząc z obchodami Narodzenia Pańskiego[12]. W językach słowiańskich do dziś ślady tej tradycji obecne są w słowie „kolęda”, które pierwotnie oznaczało właśnie noworoczny podarunek i pieśń życząco-pochwalną wykonywaną z okazji początku roku[13]. Z czasem, już w średniowieczu, słowo to przylgnęło do pieśni bożonarodzeniowych oraz zwyczaju chodzenia po domach z życzeniami pomyślności w okresie świątecznym[14][15]. Jest to przykład, jak dawne pogańskie zwyczaje płynnie weszły w tradycję świąt chrześcijańskich.
Na północy Europy z kolei celebrowano Jul (Yule) – święto zimowe u ludów germańskich i skandynawskich. Jul był związany z przesileniem zimowym i kulminacją ciemnej pory roku. W Skandynawii i krajach germańskich podczas Jul organizowano uczty, palono ogromne polana (tzw. Yule log, czyli szczapy julowe), a domy przystrajano zimozielonymi gałązkami, by przegnać złe duchy i zapewnić sobie powrót słońca. Wierzono, że to czas szczególny – według niektórych interpretacji związany z mitycznym „Dzikiem Łowem” Odyna lub nocą matek (Mōdraniht) u Anglosasów[16][17]. Nazwa Jul pozostała w wielu językach do dziś jako określenie Bożego Narodzenia – np. po szwedzku, duńsku czy norwesku Jul, po angielsku archaicznie Yuletide, a nawet po fińsku Joulu oznacza święta grudniowe[18]. Świadczy to o integracji dawnych obrzędów z nową, chrześcijańską treścią. Niektóre współczesne zwyczaje bożonarodzeniowe wprost wywodzą się z pogańskiego Jul – przykładem jest słomiany kozioł (Julbock) w Szwecji czy Finlandii, wyobrażający dawniej świętego kozła ofiarnego, a dziś będący dekoracją świąteczną. Także zwyczaj palenia choinki-Polana (Yule log) przetrwał jako symbol ogniska domowego w święta. Można więc powiedzieć, że chrześcijańskie Boże Narodzenie od początku „wchłonęło” elementy starszych wierzeń, aby ułatwić nowej religii zakorzenienie się wśród ludów Europy.
W Celtów i innych ludów również obchodzono święta około najkrótszego dnia w roku. Druidzi celtyccy celebrowali zimowe przesilenie zapalając ognie i zdobiąc domostwa wiecznie zielonymi roślinami – jemiołą i ostrokrzewem – co miało zapewnić pomyślność i ochronę przed złymi mocami[19]. Tradycja dekorowania domów gałązkami ostrokrzewu czy jemioły przetrwała w bożonarodzeniowych zwyczajach wielu krajów (np. popularny w Anglii zwyczaj wieszania jemioły pod sufitem i całowania się pod nią wywodzi się z wierzeń druidów)[20]. Wszystkie te praktyki – radosne uczty, wzajemne odwiedziny i obdarowywanie się, dekorowanie przestrzeni zielonymi roślinami i światłem świec – istniały w kulturze europejskiej na długo przed pojawieniem się chrześcijańskiego Bożego Narodzenia. Były wyrazem nadziei związanej z przesileniem: od tego momentu dni znów stawały się dłuższe, co zapowiadało powrót światła i wiosny.
Narodziny chrześcijańskiego święta Narodzenia Pańskiego
W początkach chrześcijaństwa narodziny Jezusa Chrystusa nie stanowiły od razu osobnego święta liturgicznego. Pierwsi chrześcijanie skupiali się przede wszystkim na misterium męki i zmartwychwstania (Wielkanocy), a także na oczekiwaniu powtórnego przyjścia Chrystusa. Pismo Święte nie podaje daty narodzin Jezusa, stąd w pierwszych wiekach różne gminy chrześcijańskie mogły wspominać to wydarzenie w rozmaitych terminach – często w połączeniu z obchodami Objawienia Pańskiego (Epifanii) 6 stycznia. Istnieją źródła świadczące, że już w II wieku niektórzy wierni spontanicznie czcili narodziny Chrystusa z autentycznej pobożności, choć nie istniało jeszcze oficjalne, ujednolicone święto[21]. Wspomina o tym m.in. wczesnochrześcijański teolog Klemens Aleksandryjski, który około roku 200 odnotowuje różne daty przyjmowane na dzień narodzin Jezusa przez poszczególne wspólnoty (np. 20 maja, 19 kwietnia).
Dopiero w IV wieku Kościół postanowił ustanowić uroczystość Narodzenia Pańskiego jako ważne święto liturgiczne. Po raz pierwszy datę 25 grudnia jako dzień narodzin Chrystusa wskazuje rzymski kalendarz z roku 354, znany jako Chronographus anni 354 lub Kalendarz Filokalusa[22]. Co ciekawe, dokument ten równocześnie odnotowuje 25 grudnia jako dies natalis Solis Invicti – dzień narodzin niezwyciężonego Słońca, czyli święto boga słońca obchodzone w Imperium Rzymskim[22]. Cesarz Aurelian w roku 274 ustanowił 25 grudnia uroczystością boga Sol Invictus, prawdopodobnie chcąc zjednoczyć różne kulty solarne w jednym imperium[23]. Data ta nie była przypadkowa – w kalendarzu juliańskim 25 grudnia wypadał tuż po przesileniu zimowym i symbolizował „narodziny nowego słońca”, gdy dzień znów zaczynał się wydłużać[24]. Przyjęcie przez Kościół daty 25 grudnia miało zatem podwójny wymiar: z jednej strony odpowiadało symbolicznej koncepcji, wedle której Jezus Chrystus jest „Słońcem sprawiedliwości” i „światłością świata” rozpraszającą duchowe ciemności, z drugiej strony umożliwiało przekształcenie lub zastąpienie popularnych pogańskich obchodów (świąt solarnych, Saturnaliów) nowym, chrześcijańskim świętem[25][9].
Istnieją dwie uzupełniające się teorie tłumaczące wybór tej daty przez wczesny Kościół. Pierwsza z nich to tzw. hipoteza „historyczna” lub synkretyczna – zakłada, że Kościół celowo ulokował Narodzenie Jezusa 25 grudnia, by wypełnić treścią chrześcijańską czas popularnych pogańskich festynów zimowych. Chrześcijańscy pisarze z IV wieku faktycznie widzieli analogię między zwycięstwem słońca nad zimowym mrokiem a przyjściem na świat Chrystusa – „Słońca sprawiedliwości”[24]. Druga teoria to hipoteza „obliczeniowa”, według której datę 25 grudnia obliczono teologicznie: w starożytności istniało przekonanie (wywodzące się z tradycji żydowskiej), że dzień śmierci wielkich proroków przypada tego samego dnia co dzień ich poczęcia. Ponieważ ukrzyżowanie Chrystusa datowano na 25 marca (wiosenne zrównanie dnia z nocą), uznano, że tego dnia musiało nastąpić również poczęcie Jezusa (Zwiastowanie). Dodając 9 miesięcy, otrzymano datę narodzin – 25 grudnia. Niezależnie od motywacji, faktem jest, że około roku 336 za panowania cesarza Konstansa Boże Narodzenie było już obchodzone w Rzymie właśnie 25 grudnia[26]. Tradycja głosi, że papież Juliusz I (pontyfikat 337–352) oficjalnie zatwierdził tę datę dla całego Kościoła[27].
Z Rzymu zwyczaj ten rozprzestrzenił się na inne części chrześcijańskiego świata. W Kościele wschodnim początkowo święto Narodzenia Pańskiego nie miało osobnej rangi – wspominano je razem z Objawieniem 6 stycznia, koncentrując się bardziej na chrzcie Jezusa niż na Jego narodzinach[28]. Dopiero pod koniec IV wieku i w V wieku, gdy chrześcijaństwo stało się religią dominującą, także Wschód zaczął obchodzić osobno Boże Narodzenie. Przyczynił się do tego m.in. św. Jan Chryzostom, który około 386 roku w Antiochii wprowadził święto Narodzenia 25 grudnia, argumentując, że taka data znana jest już w Rzymie i warto ją przejąć[29]. W Konstantynopolu Boże Narodzenie zaczęto obchodzić od 379 roku (za czasów patriarchy Grzegorza z Nazjanzu), a w Aleksandrii około połowy V wieku[29]. W Jerozolimie osobne obchody 25 grudnia pojawiły się jeszcze później – świadectwa wskazują na VI wiek[30]. W ten sposób do VI stulecia data 25 grudnia ugruntowała się zarówno na chrześcijańskim Zachodzie, jak i Wschodzie jako dzień Narodzenia Chrystusa, choć do dziś część Kościołów wschodnich obchodzi to święto we własnym terminie – 25 grudnia według kalendarza juliańskiego, co wypada 7 stycznia według kalendarza gregoriańskiego[31].
Korzenie Bożego Narodzenia są podwójne: z jednej strony wyrastają z wiary chrześcijańskiej w cud Wcielenia – narodzenia Boga-Człowieka w osobie Jezusa z Nazaretu – z drugiej zaś czerpią z głębokiej tradycji świąt zimowych obecnych w kulturze europejskiej od wieków. To właśnie dzięki temu splątaniu wpływów święto to zyskało niezwykłą zdolność adaptacji i popularność. Chrześcijańska teologia nadała nowy sens dawnym znakom (Chrystus jako „światłość świata” przychodzący w najciemniejszej porze roku), zaś dawne obrzędy zapewniły nowemu świętu barwną oprawę i zakorzenienie społeczne. W kolejnych wiekach Boże Narodzenie rozwinęło się w pełni – zarówno pod względem religijnym, jak i świecko-kulturowym – o czym świadczy jego bogata ewolucja historyczna.
Ewolucja obchodów Bożego Narodzenia w Europie
Rozwój święta w okresie późnego antyku i wczesnego średniowiecza
W momencie gdy cesarstwo rzymskie stawało się chrześcijańskie (IV–V wiek), Boże Narodzenie stopniowo wchodziło do kalendarza świąt oficjalnych. W 380 roku chrześcijaństwo ogłoszono religią państwową Imperium, co ułatwiło ujednolicenie praktyk liturgicznych. Synody i sobory lokalne regulowały okresy świąteczne – np. Synod w Tours w 567 roku formalnie ustanowił sezon dwunastu dni świąt Bożego Narodzenia (tzw. Christmastide, okres od 25 grudnia do święta Epifanii 6 stycznia), nakazując jednocześnie zachowywanie poprzedzającego go czterdziestodniowego postu (Adwentu) jako przygotowania do Narodzenia Pańskiego[32]. Tym samym wykształcił się schemat, w którym Boże Narodzenie nie było pojedynczym dniem, lecz całym cyklem świątecznym – od Adwentu, przez sam dzień 25 grudnia, po dwunastnicę (tzw. Dwanaście Dni, zakończone świętem Trzech Króli). Administracyjnie pomogło to zharmonizować kalendarz solarny zachodniego imperium z kalendarzem księżycowym niektórych prowincji wschodnich[33], a religijnie – nadało odpowiednią rangę celebracji narodzin Chrystusa.
Już w IV wieku dzień 25 grudnia zaczęto wykorzystywać do podkreślania doniosłych wydarzeń politycznych i religijnych, co świadczy o rosnącym znaczeniu tego terminu. Przykładowo, w 800 roku właśnie 25 grudnia papież Leon III dokonał w bazylice św. Piotra koronacji Karola Wielkiego na cesarza rzymskiego, co nie tylko wzmocniło prestiż samego Karola, ale i podniosło rangę święta Bożego Narodzenia na dworach ówczesnej Europy[34]. Również później władcy chętnie wybierali ten dzień na koronacje lub inne uroczystości: król Anglii Wilhelm Zdobywca koronował się 25 grudnia 1066 roku[34], a władcy średniowieczni często zwoływali na Boże Narodzenie swoje dwory i podejmowali gości z wielką okazałością. Do czasów wysokiego średniowiecza (XI–XIII w.) Boże Narodzenie stało się już świętem mocno zakorzenionym w kulturze – kronikarze skrzętnie odnotowywali, gdzie dany monarcha obchodził Gwiazdkę danego roku[35].
Średniowieczne Boże Narodzenie przybrało formę hucznego, dworskiego festynu łączącego pobożne ceremonie z ludową zabawą. Po okresie Adwentu (który miał charakter surowego postu i oczekiwania) następowało rozluźnienie obyczajów. W Wigilię i kolejne dni świętowano wspólnie, organizując uczty, turnieje, tańce, śpiewy i różnorakie rozrywki. Znane są opisy ogromnych biesiad urządzanych przez monarchów: np. król Anglii Ryszard II wyprawił w 1377 roku świąteczną ucztę, na której podobno podano 28 wołów i 300 owiec dla tysięcy gości[36]. Tradycyjną potrawą był w wielu krajach pieczony wieprz (tzw. dzik lub wieprz bożonarodzeniowy – Yule boar), którego wniesienie na stół stanowiło kulminację uczty[36]. W wielkich domach możnych praktykowano też zwyczaj wyznaczania na czas świąt tzw. „Lord of Misrule” – mistrza ceremonii, który organizował zabawy i psoty, nieraz dość frywolne. Zwyczaj ten, podobnie jak cała otoczka nieokiełznanej wesołości, jest echem starorzymskich Saturnaliów, co średniowieczni moralizatorzy wytykali z dezaprobatą[37]. Źródła z epoki wspominają, że kolędowanie (ang. caroling), dziś kojarzone z nabożnymi pieśniami, w średniowieczu przybierało formę wędrownych grup taneczno-śpiewaczych, które odwiedzały domy, wykonując skoczne pieśni – nierzadko o rubasznym charakterze[38]. Kościelni kaznodzieje krytykowali owe wesołe kolędy i tańce jako „nieprzyzwoite”, dostrzegając w nich przedłużenie pogańskich zabaw okresu przesilenia[37].
Mimo tych ekscesów, Boże Narodzenie miało również wymiar religijny i charytatywny. Uczestnictwo we mszy świętej w dzień Narodzenia (poprzedzone często pasterką o północy) było powszechne nawet wśród świeckich rycerzy i dworzan. W kościołach organizowano okolicznościowe dramaty religijne – misteria bożonarodzeniowe – przypominające ewangeliczną opowieść o Narodzeniu w Betlejem. Zwyczaj wystawiania scen jasełkowych wywodzi się z XII/XIII wieku – według tradycji zapoczątkował go św. Franciszek z Asyżu, urządzając w Greccio w 1223 roku pierwszą żywą szopkę z udziałem ludzi i zwierząt[39]. Przedstawienie to, połączone ze śpiewem kolęd przez dzieci, zyskało ogromną popularność i rozprzestrzeniło się po całej Europie[40]. Okres „dwunastu dni” między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli był czasem odpoczynku od zwykłych zajęć – zaprzestawano prac polowych, zamierał handel, a społeczności wiejskie i miejskie oddawały się biesiadom, wizytom oraz obdarowywaniu bliskich. Co ciekawe, w średniowieczu obdarowywanie prezentami nie koncentrowało się na samym dniu 25 grudnia – częściej wręczano podarki podczas Nowego Roku (1 stycznia) lub na Trzech Króli, a w kręgach dworskich istniał zwyczaj przekazywania podarunków seniorom przez wasali[41]. Prezenty miewały charakter zobowiązań feudalnych (np. daniny), choć oczywiście dawano też upominki dla radości. Jednakże to gościnność i dobroczynność były w cenie – z okazji świąt panowie zwalniali dłużników z części świadczeń, rozdawali jałmużnę ubogim, a władcy ogłaszali amnestie. Idea, że Boże Narodzenie to czas miłosierdzia i troski o potrzebujących, ma zatem głębokie korzenie historyczne.
Boże Narodzenie w dobie reformacji (XVI–XVII w.)
Przełomem w dziejach obchodów świątecznych w Europie była reformacja protestancka w XVI wieku. Rozbicie jedności religijnej spowodowało, że różne odłamy chrześcijaństwa zaczęły inaczej podchodzić do tradycji świątecznych. Kościół katolicki utrzymał większość średniowiecznych zwyczajów (choć często nadając im charakter bardziej pobożny), natomiast Protestanci w różnych krajach dokonali reinterpretacji Bożego Narodzenia. Marcin Luter – wielki reformator – cenił święta i sam przyczynił się do ukształtowania nowych tradycji: w tradycji luterańskiej to on wprowadził na przykład zwyczaj dekorowania choinki w domu oraz obdarowywania dzieci prezentami w Wigilię, starając się odwrócić uwagę od kultu św. Mikołaja obchodzonego 6 grudnia[42][43]. W wielu regionach protestanckich zastąpiono więc postać św. Mikołaja (kojarzonego z katolickim kultem świętych) nową figurą „Dzieciątka Jezus” (niemiecki Christkindl), która to postać przynosiła podarki w noc wigilijną[42]. Tak było m.in. w Niemczech, Alzacji czy Szwajcarii reformowanej. W efekcie data wręczania prezentów przesunęła się z 6 grudnia (dzień św. Mikołaja) na 24–25 grudnia, jak jest praktykowane do dziś w większości krajów[42].
Nie wszystkie jednak odłamy protestanckie były przychylne bożonarodzeniowym celebracjom. Purytanie w Anglii i Szkocji uznali wręcz Boże Narodzenie za święto podejrzane teologicznie i moralnie. Uważali je za „papieski wymysł” nieoparty na Piśmie Świętym, a dawne zwyczaje świąteczne (ucztowanie, kolędowanie, dekoracje) za pogańskie „szaty bałwochwalstwa”[44]. Gdy purytanie doszli do władzy w Anglii po wojnie domowej, oficjalnie zakazali obchodów Bożego Narodzenia w 1647 roku. Zamknięto wtedy siłą kościoły w dniu 25 grudnia, a żołnierze rozpędzali wszelkie przejawy świętowania – targi bożonarodzeniowe, przyozdabianie domów zielenią, poczęstunki etc. Ten „zakaz Christmas” wywołał oburzenie ludu i doprowadził nawet do wybuchu zamieszek w Londynie i innych miastach[45]. Zwykli Anglicy, przywiązani do swych świątecznych radości, masowo złamali zakaz w 1647, wszczynając rozruchy, które przyczyniły się do wznowienia wojny domowej w obronie tradycji – mówi się wręcz, że purytańska próba zniesienia Bożego Narodzenia dolała oliwy do ognia drugiej angielskiej wojny domowej[46]. W 1652 r. wydano pamflet The Vindication of Christmas broniący świąt. Mimo to aż do Restauracji monarchii (1660) świętowanie Bożego Narodzenia w Anglii pozostawało oficjalnie nielegalne. Podobnie było w purytańskiej kolonii Massachusetts w Ameryce – tam również w 1659 r. wprowadzono karę grzywny za obchodzenie 25 grudnia, a dopiero w 1681 r. uchylono ten przepis[47][48].
W krajach, które pozostały katolickie lub przyjęły umiarkowany protestantyzm (np. luteranizm czy anglikanizm), Boże Narodzenie nadal obchodzono uroczyście. Kościoły luterańskie zachowały wiele tradycji, a nawet wzbogaciły je – Marcin Luter komponował kolędy i zalecał śpiewanie ich zarówno w kościele, jak i w domu[49]. W Anglii po rozłamie z Rzymem (1534) najpierw w czasach Tudorów święta obchodzono niemal po staremu, dopiero wspomniani purytanie próbowali to zmienić. Po przywróceniu monarchii zwyczaje wróciły: choinki co prawda jeszcze nie znano, ale ozdabiano domy ostrokrzewem i bluszczem, urządzano polowania świąteczne, bale maskowe i wystawne obiady. We Francji (katolickiej) i w krajach habsburskich wigilia (Réveillon) oraz pasterka zachowały się bez zakłóceń. Można powiedzieć, że podział reformacyjny spowodował rozmaitość podejść: od surowego potępienia „pogańskich” zabaw (purytanie), przez umiarkowane oczyszczenie obrzędów (kalwini w Szkocji też byli przeciwni świętom aż do XIX w.), po twórczą adaptację (luteranie, anglikanie). W tym okresie wykształciły się niektóre nowe elementy tradycji. Przykładowo w protestanckich Niemczech już w XVI–XVII w. pojawiały się pierwsze dekorowane drzewka w domach mieszczańskich – znana jest wzmianka z Alzacji z 1605 r. o ustawianiu jodły w domu i ozdabianiu jej papierowymi ozdobami i jabłkami. W XVIII w. choinki były już dość popularne w Nadrenii i okolicach, choć poza tym regionem mało kto o nich słyszał.
Odrodzenie i transformacja świąt w epoce wiktoriańskiej (XIX w.)
Choć Boże Narodzenie obchodzono w Europie od stuleci, to XIX wiek przyniósł prawdziwe odrodzenie i globalną popularyzację wielu tradycji świątecznych. Szczególną rolę odegrała tu epoka wiktoriańska w Anglii (panowanie królowej Wiktorii 1837–1901) oraz równoczesny rozwój kultury mieszczańskiej w krajach Europy Zachodniej. Rewolucja przemysłowa i wzrost zamożności klasy średniej sprawiły, że ludzie mieli więcej czasu wolnego i środków, by świętować. Wielka Brytania stała się wówczas centrum nowych pomysłów na Boże Narodzenie. Historycy podkreślają, że żaden okres nie wpłynął na dzisiejszy obraz świąt tak mocno, jak właśnie czasy wiktoriańskie[50]. To wtedy narodziło się wiele „obowiązkowych” dziś elementów Bożego Narodzenia: choinka domowa, kartka świąteczna, kolędnicy uliczni, Santa Claus z prezentami, świąteczne crackersy itd.[51][52].
Choinka bożonarodzeniowa, dotąd znana głównie w Niemczech, trafiła na Wyspy Brytyjskie za sprawą księcia Alberta (męża królowej Wiktorii), pochodzącego z Niemiec. W 1841 r. książę Albert ustawił ozdobioną świeczkami choinkę na zamku Windsor dla rodziny królewskiej, a ilustracja przedstawiająca królową, księcia i ich dzieci przy drzewku pojawiła się w 1848 r. w prasie. Ten obraz obiegł świat i rozpowszechnił modę na choinki[53]. W ciągu kilkunastu lat niemal każda angielska rodzina mieszczańska chciała mieć drzewko w domu. Z Anglii zwyczaj ten powrócił na kontynent i także we Francji, Włoszech czy Polsce w II poł. XIX w. zaczęto ubierać choinki (zastępując dawne dekoracje pod sufitem, jak np. polską podłaźniczkę czy światy z opłatków). Kartki świąteczne z kolei zawdzięczamy sir Henry’emu Cole’owi – pierwsza komercyjna kartka bożonarodzeniowa została wydrukowana w Londynie w 1843 roku, przedstawiając rodzinę wznoszącą toast i napis „A Merry Christmas and a Happy New Year to You”. Rozesłanie kartek stało się modne, tym bardziej że rozwój poczty (tani „penny post” od 1840 r.) uczynił korespondencję łatwą i dostępną[54][55]. Już w latach 70. XIX w. Brytyjczycy wysyłali setki tysięcy kart świątecznych rocznie, a zwyczaj ten przejęła cała Europa.
Epoka wiktoriańska przyniosła też rehabilitację ducha świąt po purytańskim ochłodzeniu. Pisarze i społecznicy starali się wskrzesić dawne wesołe, rodzinne Boże Narodzenie. Najbardziej znanym przykładem jest Charles Dickens i jego Opowieść wigilijna (1843). Ta wzruszająca opowieść o skąpcu Scrooge’u, który w noc wigilijną doznaje przemiany serca i staje się hojny, poruszyła wyobraźnię czytelników. Dickens w swoich utworach przedstawiał święta jako czas serdeczności, przebaczenia i pomocy potrzebującym. Można śmiało powiedzieć, że to Dickens uformował popularne rozumienie „ducha świąt” jako ducha dobroczynności i rodzinnego ciepła. Jego książki zachęcały bogatych do dzielenia się z biednymi – np. Opowieść wigilijna przyczyniła się do wzrostu filantropii wśród wiktoriańskich elit[56]. Pod wpływem takich ideałów zrodziły się tradycje charytatywne: organizowanie świątecznych posiłków dla ubogich, rozdawanie prezentów dzieciom z biednych rodzin, zbiórki funduszy. Te idee szybko przeniknęły również na kontynent.
W połowie XIX w. nastąpiła też konsolidacja wielu symboli świątecznych, które znamy do dziś. W Anglii w latach 40. wymyślono Christmas crackers – zawijane cukierki-niespodzianki strzelające przy odpakowywaniu. Spopularyzowano również potrawy takie jak pudding świąteczny czy indyk na bożonarodzeniowy obiad (choć indyk wcześniej znany był w Ameryce, w Anglii dopiero pod koniec XIX w. wyparł gęś)[57]. W Niemczech i Austrii ogromnie popularne stały się targi bożonarodzeniowe (Weihnachtsmarkt), wywodzące się wprawdzie ze średniowiecza, ale w XIX w. rozkwitłe jako pełne blasku jarmarki z ozdobami, smakołykami i wspólnym kolędowaniem – tradycja, która przetrwała i współcześnie przyciąga miliony ludzi w okresie Adwentu. Postać świętego Mikołaja/Father Christmas też przeszła przemianę: w folklorze angielskim istniał wcześniej Father Christmas – personifikacja zimowego święta, ubrany w zielone szaty duch uciechy. Jednak w XIX w. do Anglii dotarła z Ameryki legenda Santa Claus (przekształcony holenderski Sinterklaas) – rubasznego staruszka w czerwonym kubraku, rozdającego prezenty, lecącego saniami z reniferami[58]. Około lat 70. XIX wieku brytyjskie dzieci znały już dobrze Santa Clausa i jego magiczne renifery – bajka ta została „zaimportowana” i zmieszała się z rodzimym Father Christmas, tworząc współczesny wizerunek świętego rozdawcy prezentów[58]. W Niemczech i Francji także w końcu XIX w. przyjęła się ta postać (jako Weihnachtsmann, Père Noël), choć w niektórych regionach utrzymywano nadal dawne tradycje (Dzieciątko Jezus, Trzej Królowie itp.).
XIX wiek, można stwierdzić, że był to czas ujednolicania i globalizacji bożonarodzeniowych zwyczajów. Dzięki środkom przekazu (prasa, poczta), poprawie komunikacji (kolej pozwalająca rodzinom zjechać się na święta – stąd instytucja świątecznych „powrotów do domu”) i literaturze popularnej, idea ciepłego, rodzinnego i hojnego Bożego Narodzenia rozprzestrzeniła się po całym świecie zachodnim. Wiele z tego, co uważamy za „tradycyjne”, narodziło się właśnie wtedy – choinka świecąca blaskiem świec, kolędy śpiewane przy kominku, dzieci czekające na prezenty od Mikołaja, kartki z życzeniami docierające do krewnych daleko, wspólny obiad z indykiem czy gęsią, serdeczność wobec biednych. Dziedzictwo epoki wiktoriańskiej do dziś definiuje nasze święta.
Boże Narodzenie w XX i XXI wieku – od sacrum do komercji
W XX stuleciu Boże Narodzenie stało się świętem prawdziwie masowym, przekraczającym ramy religijne i narodowe. Z jednej strony umocniły się rodzinne i duchowe aspekty celebracji, z drugiej zaś wkroczyła komercjalizacja i kultura masowa, dodając nowe elementy do świątecznego krajobrazu. Święty Mikołaj/Santa Claus utrwalił swój wizerunek w popkulturze – ogromny wpływ miały tutaj amerykańskie media. Ilustrator Thomas Nast już w latach 60. XIX w. rysował w prasie amerykańskiej postać wesołego, brzuchatego Santa w czerwonym stroju, a w XX w. koncern Coca-Cola wykorzystał go w reklamach, ujednolicając ten wizerunek na skalę globalną. Choć błędne jest powszechne przekonanie, że Coca-Cola „wymyśliła” czerwony strój Mikołaja, to z pewnością przyczyniła się do jego spopularyzowania na całym świecie. Po II wojnie światowej figurę Świętego Mikołaja przyjął nawet Związek Radziecki, przekształcając go w świeckiego „Dziadka Mroza” rozdającego podarki na Nowy Rok (by zastąpić religijne Boże Narodzenie).
Wojny światowe w pierwszej połowie XX wieku na chwilę zakłóciły świąteczny spokój, ale nawet w okopach frontu zdarzały się niezwykłe epizody potwierdzające znaczenie świąt – np. podczas I wojny światowej w Boże Narodzenie 1914 roku miał miejsce słynny rozejm bożonarodzeniowy, gdy żołnierze przeciwnych armii spontanicznie przerywali walkę, śpiewali kolędy i wymieniali się drobnymi podarkami w ziemi niczyjej. Te wydarzenia przeszły do legendy jako dowód, że duch świąt może łączyć nawet wrogów. W okresie powojennym Boże Narodzenie stało się też elementem kultury masowej: powstały setki świątecznych piosenek, filmów, książek. Choć część z nich odwołuje się do religijnej tematyki (np. kolędy, oratoria), to wiele ma wydźwięk czysto świecki, koncentrując się na zimowej scenerii, rodzinnych emocjach czy romantycznej atmosferze świąt.
Komercjalizacja świąt przybrała na sile szczególnie od połowy XX w. Sklepy zaczęły wykorzystywać okres przedświąteczny jako kluczowy czas handlowy – dekoracje i reklamy świąteczne pojawiają się coraz wcześniej, a grudzień stał się „żniwami” dla wielu branż. Tradycja obdarowywania się prezentami, niegdyś prosta i symboliczna, w świecie konsumpcji nabrała większego rozmachu: zaczęto wydawać więcej pieniędzy na kosztowne podarunki, dzieci zasypywane są zabawkami, a święta napędzają sprzedaż od zabawek po elektronikę. Już w połowie XIX w. niektórzy krytycy zauważali ten trend – pierwsze skargi na „komercyjny charakter świąt” pojawiły się w prasie w latach 1850–1860, co pokazuje, że to zjawisko nie jest zupełnie nowe[59][60]. Jednak dopiero współcześnie osiągnęło niespotykaną skalę. Większość społeczeństw zachodnich dostrzega ten problem: np. w badaniu w Wielkiej Brytanii ponad 82% ankietowanych uznało, że Boże Narodzenie we współczesnych czasach jest obchodzone bardziej jako wydarzenie świeckie niż religijne[61]. Jednocześnie święta wciąż pozostają niezwykle popularne – w tymże badaniu aż 86% Brytyjczyków zadeklarowało, że obchodzi Boże Narodzenie (choć tylko połowa z nich świętuje również Wielkanoc)[62]. To pokazuje, że nawet osoby niezwiązane z praktyką religijną wciąż identyfikują się z tradycją świąteczną jako częścią kultury i życia społecznego.
W drugiej połowie XX w. dał się zauważyć jeszcze jeden proces: sekularyzacja świąt w coraz bardziej zróżnicowanym religijnie społeczeństwie Europy. W krajach zachodnich spadła liczba osób uczestniczących w nabożeństwach (np. na pasterkę chodzi obecnie mniejszy odsetek ludzi niż sto lat temu), a przekaz religijny bywa nieraz przyćmiony przez świeckie elementy świętowania. Mimo to Boże Narodzenie pozostało dniem wolnym od pracy niemal w każdym kraju europejskim, a symbole chrześcijańskie – jak szopka czy kolędy – wciąż są obecne w przestrzeni publicznej. Co więcej, nawet społeczności niechrześcijańskie (np. muzułmanie czy osoby niewierzące) żyjące w Europie nierzadko biorą udział w świeckich obchodach – spotykają się z rodziną, dają prezenty dzieciom, korzystają z wolnego czasu. W ten sposób Boże Narodzenie stało się nie tylko świętem religijnym, ale i świętem kultury europejskiej, uniwersalnym „festiwalem zimy”, który jednak wciąż niesie w sobie ślady swego religijnego sensu.
Ewolucję: od skromnych narodzin w liturgii IV wieku, poprzez średniowieczne integracje z folklorem, potępienie przez radykalnych reformatorów, aż po wiktoriańską rekonstrukcję i współczesną globalną celebrację – Boże Narodzenie przeszło długą drogę. Każda epoka dodała coś do sposobu, w jaki świętujemy: średniowiecze dało nam kolędy i jasełka, reformacja – choinkę i Wigilię z prezentami, XIX wiek – karty, Mikołaja i rodzinny sentymentalizm, XX wiek – powszechność komercji i popkulturowy koloryt. A jednak istota świąt – radość z narodzenia „Światłości w ciemności” oraz wartości rodzinne i humanitarne – pozostała w dużej mierze niezmienna.
Kulturowe aspekty świąt: obrzędy, symbole i tradycje w Europie
Boże Narodzenie to nie tylko data w kalendarzu czy dogmat religijny – to cały bogaty zestaw obrzędów, symboli, muzyki, potraw i zwyczajów rodzinnych, które nadają świętom niepowtarzalną atmosferę. Warto przyjrzeć się najważniejszym elementom kultury bożonarodzeniowej oraz temu, jak są rozumiane w różnych krajach Europy.
Symbole i dekoracje świąteczne
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Bożego Narodzenia jest drzewko świąteczne – choinka. Jej geneza sięga prawdopodobnie tradycji germańskich i skandynawskich, gdzie zimozielone drzewka (świerki, jodły) symbolizowały życie trwające mimo zimy. W nowożytnej formie udekorowanej choinki domowej tradycja ta rozwinęła się w niemieckich regionach protestanckich na przełomie XVI i XVII wieku. Jak wspomniano, do Anglii trafiła w połowie XIX wieku, a stamtąd rozpowszechniła się na cały świat[53]. Dawniej drzewka dekorowano świeczkami – płomyki świec miały przypominać, że Chrystus jest światłością rozpraszającą mrok, co było wymownym symbolem w zimowe długie noce[63]. Dziś świece zastąpiły lampki elektryczne, wynalazek również spopularyzowany szybko (pierwsze elektryczne lampki choinkowe zapalono już w 1882 roku w Nowym Jorku)[64][65]. Choinka zyskała charakter międzynarodowy – w każdym europejskim kraju stanowi centralną dekorację domów, placów i kościołów. W Polsce zwyczaj ubierania drzewka zadomowił się na przełomie XIX i XX wieku, zastępując wcześniejsze ozdoby podłaźniczki. Ciekawostką jest, że w niektórych regionach (np. na południu Polski) wieszano choinkę pod sufitem czubkiem w dół – dziś to raczej rzadkość.
Inne roślinne symbole to jemioła, ostrokrzew i girlandy z igliwia. Jemioła była w wierzeniach druidów rośliną świętą – zawieszona pod sufitem miała przynosić szczęście i płodność. Z czasem w Anglii narodził się romantyczny zwyczaj, że pocałunek pod jemiołą w czasie świąt zapewnia pomyślność parze. Ostrokrzew (ang. holly), z ciemnozielonymi ostro zakończonymi liśćmi i czerwonymi jagodami, symbolizuje wieczne życie i krew Chrystusa w tradycji chrześcijańskiej. Już w średniowieczu przyozdabiano kościoły gałązkami ostrokrzewu i bluszczu w okresie Bożego Narodzenia, co było echem pogańskich praktyk czynienia ofiary z zielonych gałęzi zimą dla duchów przyrody[66]. Wieniec adwentowy spleciony z igliwia z czterema świecami to zwyczaj zapoczątkowany w XIX w. w Niemczech (pierwszy taki wieniec wykonał pastor Johann Hinrich Wichern w 1839 r.), dziś popularny w wielu krajach – zapalanie kolejnych świec w cztery niedziele Adwentu buduje nastrój oczekiwania na święta[67].
Szopka bożonarodzeniowa (stajenka z figurkami Dzieciątka, Maryi, Józefa, pasterzy, Trzech Króli i zwierząt) to symbol religijny, który jednocześnie stał się elementem kultury materialnej. Tradycja budowania szopek wywodzi się z Włoch – pierwszą żywą szopkę, jak wspomniano, stworzył św. Franciszek z Asyżu w 1223 r.[39]. W kolejnych wiekach rozpowszechniły się szopki statyczne z figurami. Szczególnie we Włoszech (Neapol słynie z misternych szopek z setkami figur), w Polsce (szczególnie krakowskie szopki w stylu architektury krakowskiej) czy w Hiszpanii (tzw. Belén budowany w domach) jest to wciąż żywa tradycja. Scenki betlejemskie ustawiane są w kościołach, na rynkach miast, a także w domach. Przypominają one o religijnym centrum święta – ubogim narodzeniu Jezusa. W aspekcie kulturowym szopki bywały też okazją do ludowej twórczości – w Polsce rozwinął się zwyczaj przedstawień szopkowych (jasełek) z elementami humoru i lokalnych odniesień.
Do tradycyjnych dekoracji należą również dzwonki, anioły, wieńce i gwiazdy. Dzwoneczki symbolizują radosną nowinę, anioły – posłańców głoszących narodzenie. Gwiazda betlejemska, która wedle Ewangelii prowadziła Trzech Króli, jest często umieszczana na czubku choinki. Ciekawym przypadkiem obcego wpływu jest tzw. gwiazda betlejemska jako… roślina doniczkowa. Ta czerwona roślina znana też jako poinsecja pochodzi z Meksyku, gdzie od XVI w. jest symbolem Bożego Narodzenia (nazywana „kwiatek Świętej Nocy”)[68]. Przywieziona do Europy w XIX w., stała się popularną ozdobą świąteczną – dziś w całej Europie kupuje się przed świętami poinsecje, choć mało kto pamięta, że to egzotyczny przybysz spoza Europy.
Elementem świątecznego wystroju są naturalnie także światła. Dawniej, jak wspomniano, były to świece (w oknach stawiano światełka, by wskazać wędrowcom drogę – odwołanie do motywu Świętej Rodziny szukającej schronienia). Obecnie w miastach Europy trudno wyobrazić sobie grudzień bez iluminacji: ulice przystraja się girlandami lampek, na placach lśnią świąteczne choinki, a witryny sklepów rywalizują w bożonarodzeniowych aranżacjach[69]. W wielu krajach (np. w krajach nordyckich) panuje zwyczaj ustawiania w oknie świecznika adwentowego lub choćby jednej świecy – znak gościnności i radości z narodzin „Światła świata”. W Irlandii tradycyjnie stawiano świece w oknach w Wigilię jako sygnał dla Świętej Rodziny, że tu jest dla nich miejsce.
Świąteczne symbole w Europie to mieszanka dawnych wierzeń (evergreen – wiecznie zielone rośliny, jemioła), średniowiecznej pobożności (szopka, anioły), nowożytnych pomysłów (choinka, wieniec) i nawet wpływów z Nowego Świata (poinsecja). Razem tworzą bogaty język znaków, który wszędzie jest zrozumiały: gdy widzimy udekorowaną choinkę, płonące światełka i gałązki ostrokrzewu – wiemy, że „idą święta”.
Średniowieczna ilustracja Narodzenia Chrystusa z rękopisu Hortus Deliciarum (ok. 1180 r.) – przykład dawnej ikonografii bożonarodzeniowej. Już od XII wieku w sztuce europejskiej ukazywano scenę betlejemską z Marią, Józefem, Dzieciątkiem, aniołami i pasterzami, co inspirowało powstawanie szopek i jasełek[39][40].
Muzyka i kolędy bożonarodzeniowe
Boże Narodzenie brzmi śpiewem kolęd – trudno wyobrazić sobie święta bez melodii takich jak Cicha noc, O Tannenbaum czy Adeste Fideles. Kolędy (pieśni o Narodzeniu) mają długą historię i ciekawą ewolucję. Słowo „kolęda”, jak już wspomniano, pochodzi od łacińskich calendae – noworocznych pieśni powitalnych. Pierwsze pieśni związane z Bożym Narodzeniem pojawiły się w kręgach kościelnych już w IV wieku – były to łacińskie hymny, np. „Veni Redemptor gentium” autorstwa św. Ambrożego, surowe w formie i skupione na teologii wcielenia[70]. W kolejnych stuleciach rozwijano śpiewy liturgiczne na Boże Narodzenie (tzw. sekwencje, tropy mszalne). Jednak właściwe kolędy ludowe wyłoniły się dopiero w średniowieczu, gdy do pobożności wprowadzono języki narodowe i elementy kultury ludowej.
Przełom nastąpił około XII–XIII wieku we Francji – mnich Adam z St. Victor zaczął wplatać do pieśni religijnych melodie popularnych piosenek, co stworzyło zalążek formy kolędowej bliższej ludowej tradycji[71]. W średniowiecznej Anglii już w XV wieku istniały zbiory pieśni zwanych carols, jak świadczy rękopis Johna Awdleya (ok. 1426) wymieniający 25 „caroles of Cristemas”[72][73]. Były one prawdopodobnie wykonywane przez grupy wędrownych kolędników (tzw. wassailers), którzy chodzili od domu do domu, śpiewając za poczęstunek[72]. Często kolędom towarzyszył taniec lub przynajmniej kołysanie – stąd ich wesoły, skoczny charakter. W wielu krajach (także w Polsce) przetrwał zwyczaj kolędowania po domach: grupy przebierańców z gwiazdą, turoniem, aniołami i diabłem chodzą w okresie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli, śpiewając wesołe kolędy i pastorałki, za co otrzymują drobne datki. Jest to relikt dawnych, jeszcze pogańskich praktyk noworocznych, któremu chrześcijaństwo nadało nową treść.
Kolędy w kościele początkowo nie były akceptowane – uważano je za zbyt świeckie. Jednak reformacja luterańska zmieniła to podejście. Marcin Luter, sam utalentowany muzycznie, komponował kolędy (np. Vom Himmel hoch, da komm ich her – „Z niebios wysokich przychodzę”) i chętnie wprowadzał śpiew wiernych podczas nabożeństw[49]. W efekcie w krajach luterańskich kolędy stały się częścią nabożeństw. W kościele katolickim oficjalnie kolędy (w językach narodowych) śpiewa się dopiero od mszy pasterskiej w noc Bożego Narodzenia aż do święta Chrztu Pańskiego – i ta praktyka upowszechniła się mniej więcej od XVII–XVIII wieku. W Polsce np. pierwsze zapisy kolęd polskojęzycznych pochodzą z XV wieku – za najstarszą znaną polską kolędę uchodzi utwór „Zdrow bądź, Królu Anielski” z 1424 roku[74]. W okresie baroku (XVII w.) polskie kolędy rozkwitły – powstało wiele pięknych pieśni łączących prostotę pastorałki z kunsztem poezji religijnej (np. kolędy ks. Piotra Skargi). Do dziś Polacy mają ogromny repertuar kolęd (ponad 200 znanych melodii), a zwyczaj wspólnego rodzinnego kolędowania po wieczerzy wigilijnej jest żywy. W innych krajach także istnieją słynne kolędy: we Francji Il est né le divin Enfant, w Anglii God Rest Ye Merry, Gentlemen czy The First Noël, w Austrii i na całym świecie Stille Nacht, heilige Nacht (Cicha noc). Ta ostatnia powstała w 1818 r. w Austrii (autorstwa F. Grubera i ks. Josepha Mohra) i została przetłumaczona na ponad 300 języków[75] – jest prawdopodobnie najpopularniejszą kolędą globu.
Kolędy spełniają ważną rolę kulturową: przekazują w przystępny sposób treść opowieści biblijnej (stąd w stajence u kolędników często pojawiają się elementy ludowe, np. pastuszkowie mówią gwarą, grają na skrzypkach), integrują wspólnotę (wspólny śpiew buduje poczucie więzi) oraz tworzą specyficzny klimat emocjonalny świąt – radosny, a zarazem pełen wzruszenia. Muzyka świąteczna nie ogranicza się zresztą do kolęd: mamy też utwory poważne komponowane na Boże Narodzenie (np. oratoria bożonarodzeniowe Bacha i Saint-Saënsa, kantaty, pastorałki instrumentalne jak Concerto fatto per la Notte di Natale Corellego z 1690 r.). W epoce nowoczesnej doszły świeckie „piosenki świąteczne” – od Jingle Bells (napisanej już w 1857 r. w USA jako piosenka na zimę) po współczesne przeboje pop, które co roku rozbrzmiewają w radiach. Warto jednak podkreślić, że kolędy tradycyjne są jednym z najtrwalszych elementów kultury świąt – śpiewa się utwory liczące nieraz kilka stuleci, przekazując je z pokolenia na pokolenie. W ten sposób Europejczycy w różnych językach i melodiach wyrażają to samo uniwersalne uczucie radości z Bożego Narodzenia.
Zwyczaje rodzinne i obrzędy świąteczne
Boże Narodzenie jest świętem przede wszystkim rodzinnym – to czas, gdy rodziny gromadzą się razem, często pokonując duże odległości, by spędzić ten okres ze sobą. Tradycje rodzinne w poszczególnych krajach Europy wykazują zarówno wiele podobieństw, jak i interesujące różnice.
W wielu krajach kluczowym momentem jest Wieczór Wigilijny (24 grudnia). W kulturze polskiej, jak i np. na Litwie, w Czechach czy na Słowacji, kolacja wigilijna ma charakter niemal sakralny. W Polsce Wigilia to uroczysta postna wieczerza, którą rozpoczyna się, gdy na niebie zabłyśnie pierwsza gwiazda[76] – na pamiątkę Gwiazdy Betlejemskiej. Tradycyjnie stół nakrywa się białym obrusem, pod który kładzie się garstkę siana na znak pokory miejsca narodzin Jezusa w stajni[77]. Zostawia się także wolne nakrycie dla niespodziewanego gościa – symbol gościnności (lub, wedle innej interpretacji, pamięci o zmarłych bliskich)[77]. Zanim zasiądzie się do stołu, wszyscy dzielą się cienkim opłatkiem chlebowym, składając sobie życzenia – jest to zwyczaj typowo polski (choć podobny istnieje np. na Litwie). Na wigilijnym stole polskim tradycyjnie powinno pojawić się dwanaście potraw, bez mięsa (tylko dania rybne, zbożowe, grzybowe itd.)[77]. Liczba dań ma symbolizować dwunastu apostołów i obfitość przyszłego roku. Po kolacji śpiewane są kolędy i następuje długo oczekiwany moment rozdawania prezentów – zazwyczaj „pod choinkę”. W innych krajach słowiańskich Wigilia również jest celebrowana uroczyście: na Litwie obowiązuje 12 potraw, na Ukrainie i w Rosji (prawosławnej, obchodzącej według kalendarza juliańskiego 6 stycznia) podaje się tradycyjną kutię (danie z pszenicy, miodu i maku) i także przygotowuje 12 potraw postnych, a stół zdobi garstka słomy na pamiątkę żłóbka. W Czechach w Wigilię je się karpia z sałatką ziemniaczaną, a dzieci wypatrują prezentów od Ježíška (Dzieciątka Jezus), które „przychodzi”, gdy zabłyśnie pierwsza gwiazdka.
W krajach kultury zachodniej (np. Niemcy, Austria, Francja, Skandynawia) również świętuje się Wigilię, choć bywa inaczej nazywana. W Niemczech Heiligabend 24 grudnia to czas kolacji w gronie rodziny i rozpakowywania prezentów (niemal zawsze prezenty daje się tam 24 grudnia wieczorem). W krajach skandynawskich Wigilia (Jul Afton) jest głównym dniem świętowania: Szwedzi i Norwegowie zasiadają do bożonarodzeniowego stołu z potrawami, wśród których dawniej królowała pieczeń z wieprza (od Yule boar) i piwo świąteczne, a dziś popularne są różne smakołyki jak szynka, klopsiki, śledzie, ryżowy pudding. W Szwecji podawany jest też Julbord – bufet z rozmaitymi daniami świątecznymi, a dzieci czekają na Jul Tomte (gnom-Święty Mikołaj) przynoszącego prezenty. W Finlandii Wigilia zaczyna się od… sauny – Finowie tradycyjnie w dzień Wigilii zażywają wspólnej kąpieli parowej, a wieczorem spożywają dania jak pieczona szynka i zapiekanka ziemniaczana. O godzinie 12:00 w południe wigilijnego dnia w Finlandii ogłaszany jest nawet oficjalnie tzw. „pokój Bożego Narodzenia” z balkonu starej apteki w Turku – jest to wezwanie do zachowania spokoju i radosnego nastroju świątecznego.
W krajach romańskich (Włochy, Hiszpania, Francja) większy nacisk kładzie się często na samo Boże Narodzenie 25 grudnia, ale Wigilia również ma znaczenie. We Włoszech rodziny gromadzą się 24 grudnia wieczorem na wspólnym posiłku zwanym cenone, często połączonym z oczekiwaniem do północy i pójściem na Pasterkę (Messa di mezzanotte). Włosi lubią przygotowywać dania rybne na Wigilię – w niektórych regionach (zwłaszcza na południu, np. w Neapolu) jest zwyczaj „święta siedmiu ryb”, czyli podania aż siedmiu różnych dań z ryb i owoców morza. Po powrocie z pasterki o północy we Włoszech otwiera się prezenty – choć w niektórych rodzinach dopiero rano 25 grudnia. We Francji kolacja wigilijna zwana Réveillon bywa bardzo uroczysta i odbywa się często późno w nocy, po mszy. Na stołach Francuzów pojawiają się wykwintne potrawy: ostrygi, foie gras, pieczony indyk z kasztanami, a na deser słynna Bûche de Noël – rolada w kształcie polana drzewa, nawiązująca do dawnej tradycji palenia drewna w kominku na szczęście. Francuzi zazwyczaj wręczają prezenty 25 grudnia rano (dzieci znajdują je pod choinką rzekomo zostawione przez Père Noël w nocy). Hiszpanie natomiast tradycyjnie najważniejsze podarunki otrzymują nie w grudniu, lecz na święto Trzech Króli (6 stycznia) – to Reyes Magos przynoszą dzieciom prezenty, pamiątka darów od Mędrców ze Wschodu. Jednak wpływy kultury globalnej sprawiły, że i Święty Mikołaj (Papa Noel) 25 grudnia zaczął bywać hojny, szczególnie w rodzinach nie chcących czekać aż do stycznia. W Wigilię (Nochebuena) Hiszpanie spożywają rodzinną kolację, często złożoną z pieczystego (np. jagnię lub indyk) i słodkich przysmaków jak marcepany czy nugat (turrón).
Anglia i kraje anglosaskie różnią się tym, że głównym dniem rodzinnego świętowania jest 25 grudnia – Christmas Day. W Wielkiej Brytanii rankiem tego dnia cała rodzina zbiera się, by otworzyć prezenty zostawione w nocy przez Father Christmas (tradycyjnie dzieci wieszają skarpety na kominku, które Święty Mikołaj napełnia drobiazgami). Później w ciągu dnia odbywa się uroczysty świąteczny obiad – zazwyczaj wczesne popołudnie, gdzie króluje pieczony indyk (dawniej była gęś), podawany z sosem żurawinowym i warzywami. Po daniu głównym serwuje się Christmas pudding – ciężkie ciemne ciasto z suszonymi owocami, nasączone alkoholem i podpalane przy podaniu. Innym specjałem są mince pies – babeczki z korzennym nadzieniem bakaliowym. W trakcie obiadu często wszyscy na głowach mają papierowe korony wyciągnięte z Christmas crackers – kartonowych tubek, które dwie osoby ciągną za końce, aby strzeliły i by wypadła z nich zabawka, wróżba lub właśnie korona. Ten radosny zwyczaj pojawił się w Anglii ok. 1850 r. i przetrwał do dziś. 26 grudnia – Boxing Day – to również dzień wolny w krajach anglosaskich, tradycyjnie przeznaczony na wizyty u przyjaciół, polowania (dawniej), dziś częściej na rozpoczęcie poświątecznych wyprzedaży w sklepach.
Każdy kraj ma też swoje drobne unikatowe zwyczaje: w Irlandii np. w drugi dzień świąt (26 XII, św. Szczepana) chodzili dawniej tzw. wren-boys – chłopcy kolędnicy, którzy nieśli gałąź ostrokrzewu z zawieszonym wróblem (dziś symbolicznie sztucznym) – na pamiątkę legendy o wróblu, który miał zdradzić kryjówkę Świętej Rodziny. W Grecji okres świąteczny trwa od Bożego Narodzenia do Epifanii (6 stycznia) i w tym czasie zgodnie z tradycją kadzi się domy, by odpędzić złe chochliki kallikantzaroi, które rzekomo baraszkują w okresie „nieochrzczonych dni” między narodzeniem a chrztem Chrystusa. Holendrzy praktykują nadal rozdzielenie świętego Mikołaja (Sinterklaas), który przybywa 5–6 grudnia z prezentami, od świąt 25 grudnia, które spędzają raczej spokojnie i religijnie. W Niemczech bardzo ważny jest okres Adwentu – niemal każda rodzina ma kalendarz adwentowy (wynalazek niemiecki z XIX w.), z okienkami od 1 do 24 grudnia kryjącymi małe niespodzianki dla dzieci[78]. Od pierwszej niedzieli Adwentu zapala się kolejne świece na wieńcu adwentowym. W przededniu 6 grudnia niemieckie (i polskie) dzieci otrzymują drobne prezenty od św. Mikołaja – tradycja ta trwa, mimo że główne podarki są na Gwiazdkę. W Austrii i Bawarii istnieje z kolei postać Krampusa – demonicznego towarzysza św. Mikołaja, który karze niegrzeczne dzieci; w miasteczkach w Alpach urządza się nawet pochody przebierańców jako Krampusy na początku grudnia.
Można by długo wyliczać specyficzne regionalne zwyczaje – od kolacji z 12 potrawami i siankiem pod obrusem w Polsce[77], przez chlebek „Christopsomo” pieczony w Grecji na Boże Narodzenie, aż po fajerwerki w Nowy Rok, który kończy sezon świąteczny. Ważne jest to, że pomimo różnic, wspólnym mianownikiem w całej Europie jest traktowanie Bożego Narodzenia jako czasu spotkań rodzinnych, pojednania, odpoczynku od pracy i codziennego pośpiechu oraz pielęgnowania tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie. W każdym kraju Europejczycy czekają na te dni z tęsknotą za ciepłem domowego ogniska i odrobiną magii w środku zimy.
Tradycje świąteczne w wybranych krajach Europy
Aby lepiej ukazać kulturową różnorodność Bożego Narodzenia, przyjrzyjmy się pokrótce kilku europejskim krajom i temu, co dla nich najbardziej charakterystyczne w obchodach świątecznych:
- Polska: Tutaj szczególne znaczenie ma Wigilia Bożego Narodzenia. To kulminacyjny moment świąt, bogaty w symbole: dzielenie się opłatkiem przed wieczerzą (akt pojednania i składania życzeń), 12 postnych dań (m.in. barszcz z uszkami, karp smażony, pierogi, kapusta z grzybami, kompot z suszu), dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa oraz siano pod obrusem na znak ubóstwa stajenki[77]. Po kolacji śpiewa się kolędy – polski repertuar kolęd jest wyjątkowo bogaty i piękny, a wiele utworów powstało jeszcze w baroku lub wcześniej. O północy bardzo wiele osób – nawet mniej religijnych – udaje się na pasterkę, czyli uroczystą mszę o narodzeniu Jezusa. Boże Narodzenie 25 grudnia upływa na rodzinnych odwiedzinach i dalszym śpiewaniu kolęd (w polskiej tradycji śpiewa się kolędy aż do 2 lutego, święta Matki Boskiej Gromnicznej). W drugi dzień świąt (26 XII) wspomina się św. Szczepana – dawniej święcono owies i rzucano ziarnami w kościele na pamiątkę męczeństwa Szczepana (ukamienowania), dziś ten zwyczaj prawie zanikł. Polska cechuje się też żywymi zwyczajami kolędniczymi: w okresie około Nowego Roku chodzą grupy młodzieży przebrane za Heroda, Trzech Króli, diabła, śmierć, turonia itd., odgrywając humorystyczne scenki i śpiewając kolędy – to echa dawnych jasełek ulicznych i pogańskich obrzędów zimowych (słowo kolędować wywodzi się wszak od pogańskiej kolędy)[79][80].
- Niemcy: W Niemczech święta mają nieco bardziej stonowany, rodzinny charakter. Adwent jest czasem jarmarków świątecznych (Weihnachtsmarkt) – słynne są jarmarki w Norymberdze, Dreźnie czy Kolonii, gdzie od końca listopada stragany oferują ozdoby, grzane wino (Glühwein) i prażone migdały. Niemcy kultywują Adventskranz (wieniec z 4 świecami) i kalendarz adwentowy. W Wigilię (Heiligabend) ubiera się choinkę (często rodzice potajemnie stroją ją i dopiero 24 grudnia po południu dzieci ją oglądają po raz pierwszy). Wieczorem rodzina śpiewa kolędy (znane kolędy to O Tannenbaum, Stille Nacht), czytany bywa fragment Ewangelii o narodzeniu, a pod choinką pojawiają się prezenty od Christkind lub Weihnachtsmanna – zależnie od regionu. W niektórych miastach (np. Norymberga) organizuje się instytucję Christkindl – wybierana jest dziewczynka, która w okresie Adwentu ubrana jak aniołek (Chrystuskind) odwiedza jarmarki i szpitale, rozdając dzieciom słodycze. W Boże Narodzenie Niemcy jedzą często pieczoną gęś lub kaczkę, a jako słodycze – pierniki (Lebkuchen) i strucla drożdżowa z bakaliami (Christstollen). Warto wspomnieć o bogatej tradycji drewnianych ozdób z Rudaw: figurki dziadków do orzechów, piramidki z wirującymi choinkami nad świecami itp. – to wszystko narodziło się w Niemczech i stało popularne w całej Europie[78]. Niemieckie święta są też rodzinne, a drugi dzień (26 XII) traktowany jest spokojnie, na odwiedziny krewnych.
- Wielka Brytania: Tu wiele tradycji wiktoriańskich jest żywych. Dzieci piszą listy do Father Christmas z listą życzeń, a w Wigilię zostawiają dla niego na kominku ciasteczko i szklaneczkę sherry oraz marchewkę dla renifera – by posilił się, gdy w nocy przyleci z prezentami. 25 grudnia rano następuje wielkie otwieranie prezentów (tzw. Christmas morning). O godzinie 15:00 tego dnia Brytyjczycy zasiadają przed telewizorami, by wysłuchać tradycyjnego orędzia królewskiego – monarcha (królowa Elżbieta II, obecnie król Karol III) wygłasza świąteczne przemówienie do narodu. Ten zwyczaj trwa od 1932 r. i jest ważnym elementem jednoczącym Brytyjczyków. 26 grudnia – Boxing Day – to czas wyprzedaży, meczów piłkarskich i innych rozrywek. W Szkocji samo Boże Narodzenie przez długi czas nie było tak celebrowane (tam większe znaczenie ma Nowy Rok – Hogmanay – z fajerwerkami i pierwszą osobą odwiedzającą dom po północy), ale obecnie święta ujednoliciły się z resztą UK.
- Włochy: Tutaj silny jest religijny aspekt – wielu Włochów udaje się na pasterkę prowadząc dzieci, by zobaczyły figurkę Dzieciątka dołączaną wtedy do szopki (we Włoszech niemal w każdym domu buduje się presepe – szopkę, często bardzo rozbudowaną). Włosi mają powiedzenie „Natale con i tuoi, Pasqua con chi vuoi” – Boże Narodzenie z rodziną, Wielkanoc z kim chcesz – co pokazuje, jak bardzo rodzinny jest to dla nich czas. 25 grudnia spożywa się duży obiad (przy dość lekkiej Wigilii). We Włoszech prezenty wręcza się zarówno w grudniu, jak i na Epifanię – tradycyjnie 6 stycznia przybywa czarownica Befana na miotle i zostawia dzieciom upominki (według legendy Befana nie zdążyła pójść z Trzema Królami do Betlejem i teraz lata po świecie, rozdając prezenty dzieciom na pocieszenie). Befana jest szczególnie popularna we Włoszech centralnych. W niektórych rejonach Włoch i Szwajcarii prezenty przynosił też Gesu Bambino (Dzieciątko Jezus), choć globalny Babbo Natale (Święty Mikołaj) już raczej wyparł tę postać. Jeśli chodzi o jedzenie, to oprócz wymienionych dań rybnych na Wigilię, Włosi zajadają się świątecznymi słodkościami jak panettone i pandoro – drożdżowe baby z bakaliami lub bez, pochodzące z Mediolanu i Werony, dziś popularne wszędzie.
- Hiszpania i Ameryka Łacińska: Choć to poza Europą, warto wspomnieć, że w krajach hiszpańskojęzycznych Europy i kolonii to właśnie święto Trzech Króli było długo głównym dniem prezentów. W Hiszpanii 5 stycznia wieczorem odbywają się barwne pochody Trzech Króli (Cabalgata de Reyes), którzy przybywają rozdawać słodycze dzieciom. Jednak Boże Narodzenie 25 grudnia zyskało na znaczeniu w XX w. i również tam świętuje się je w stylu mieszanego tradycji: jest choinka (choć popularna jest także tradycyjna Flor de Nochebuena – gwiazda betlejemska, czyli wspomniana poinsecja z Meksyku), są pasterki i szopki (Hiszpanie słyną z figurki Caganera – humorystycznej postaci dodawanej do szopki, przedstawiającej wieśniaka załatwiającego się, co ma przynosić szczęście w nowym roku).
Każdy naród wniósł coś swojego do bogatego gobelinu tradycji bożonarodzeniowych. Niemniej jednak wiele obyczajów przenikało granice i dziś są wspólne dla Europejczyków. Choinka, prezenty, kolędy, pasterka, świąteczne potrawy, dekoracje – te elementy znajdziemy od Portugalii po Ukrainę, od Norwegii po Grecję, choć mogą się różnić w szczegółach. Ta kulturowa jedność w różnorodności świadczy o wielkiej roli, jaką Boże Narodzenie odgrywa w dziedzictwie europejskim.
Wpływy z Bliskiego Wschodu i spoza Europy na obchody świąt
Chrześcijaństwo narodziło się na Bliskim Wschodzie, nic więc dziwnego, że korzenie Bożego Narodzenia tkwią właśnie tam. Historia święta zaczyna się w Betlejem w Judei, gdzie wedle Ewangelii przyszedł na świat Jezus. W pewnym sensie Europa przyjęła od Bliskiego Wschodu samą treść święta – opowieść o narodzeniu Mesjasza, Zbawiciela świata. Pierwsi chrześcijanie na terenach Syrii, Palestyny, Anatolii czy Egiptu obchodzili upamiętnienie narodzin Chrystusa nawet wcześniej niż Kościół rzymski – np. wspomniano, że w Aleksandrii celebrowano je już w V wieku, a w Jerozolimie w VI w.[29]. Kościoły wschodnie (jak ormiański, syryjski, koptyjski) do dziś zachowały pewne odrębności: np. Ormiański Kościół obchodzi Boże Narodzenie 6 stycznia razem z Objawieniem Pańskim, zgodnie z prastarym zwyczajem. Z kolei Kościół koptyjski w Egipcie oraz etiopski celebrują Narodzenie 7 stycznia (gdyż posługują się starym kalendarzem juliańskim). Te pozaeuropejskie tradycje chrześcijańskie wywarły pewien wpływ na Europę choćby poprzez pielgrzymki i kontakty duchowieństwa. W średniowieczu pielgrzymi przywozili z Ziemi Świętej relikwie i zwyczaje – np. kult Trzech Króli rozwinął się w Europie po sprowadzeniu relikwii Mędrców do Kolonii w XII wieku. Trzej Mędrcy ze Wschodu (Kacper, Melchior i Baltazar) stali się bardzo popularnymi patronami świątecznych jasełek i tradycji kolędniczych. Można powiedzieć, że poprzez tę legendę Bliski Wschód „przemówił” do wyobraźni Europejczyków jako kraina egzotyczna, skąd przybyli darczyńcy do Dzieciątka – to mogło wzmocnić zwyczaj obdarowywania się prezentami, widząc w tym naśladowanie Mędrców składających dary Jezusowi.
Z Bliskiego Wschodu wywodzi się też postać, która dziś kojarzona jest głównie ze świecką tradycją – święty Mikołaj. Historyczny św. Mikołaj był biskupem Myry w Licji (dzisiejsza Turcja) na przełomie III i IV wieku. Jego legenda jako opiekuna dzieci i rozdawcy prezentów (np. potajemnie podarował wiano ubogim pannom, wrzucając sakiewki z pieniędzmi przez okno) rozpowszechniła się w Europie średniowiecznej, zwłaszcza w kręgu bizantyjskim i ruskich prawosławnych. Stąd kult św. Mikołaja trafił do Europy Zachodniej – i w wielu krajach 6 grudnia czczono tego świętego, dając dzieciom drobne podarki na pamiątkę jego dobroci. Santa Claus wywodzi się bezpośrednio od holenderskiej nazwy Sinterklaas, czyli właśnie św. Mikołaja[81]. Zatem korzenie najpopularniejszej postaci świątecznej komercji sięgają Anatolii (Myry) – to ciekawy przykład, jak pozaeuropejski święty stał się globalnym symbolem Bożego Narodzenia. Ikonografia Mikołaja (początkowo w szatach biskupich) przeszła długą drogę kulturową przez różne kraje, by w końcu ulec sekularyzacji jako gruby dziadek z workiem prezentów. Niemniej, pamięć o biskupie Miry jest wciąż żywa – w Bari (Włochy) przechowywane są jego relikwie, czczone zarówno przez katolików, jak i prawosławnych. W tradycji rosyjskiej zaś postać Dziada Mroza nieco zastąpiła Mikołaja (zwłaszcza w ZSRR), jednak po upadku komunizmu kult św. Mikołaja wraca na swoje miejsce w cerkwi.
Innym wpływem spoza Europy jest symbolika światła i słońca. Wspomniano o kulcie Sol Invictus – co prawda był to kult rzymski, ale o orientalnym rodowodzie (cesarz Aurelian zapożyczył elementy kultu syryjskiego boga słońca Elagabala oraz perskiego Mitry). Można więc rzec, że pośrednio także mitraizm perski (popularny w armii rzymskiej) czy religie Bliskiego Wschodu dołożyły cegiełkę do „scenografii” Bożego Narodzenia. Wyobrażenie Jezusa jako Słońca, które rodzi się na nowo podczas zimowego przesilenia, zawiera w sobie echo starożytnych wierzeń regionu śródziemnomorskiego i bliskowschodniego[24].
Wreszcie, duży wpływ – choć już w czasach nowożytnych – miały na europejskie obchody świąt również kultury pozaeuropejskie poprzez globalizację i media. Przykładem jest wspomniana roślina poinsecja z Meksyku, która zawojowała Europę jako dekoracja świąteczna od XIX w. (nazwa pochodzi od nazwiska amerykańskiego dyplomaty Joela Poinsetta, który przywiózł tę roślinę do USA w latach 20. XIX w.)[68]. Również niektóre zwyczaje amerykańskie przeniknęły do Europy w XX w. – np. kulturowe zjawisko kolorowych filmów świątecznych (jak Kevin sam w domu – w Polsce od lat 90. nieodłączny element Świąt w telewizji), czy piosenek jak White Christmas Binga Crosby’ego, które stały się popularne i tutaj. Z drugiej strony, pewne europejskie tradycje zawędrowały daleko: np. choinka trafiła aż do Japonii i tam jest ubierana w centrach handlowych w grudniu, a kolędę „Cichą noc” śpiewa się na całym świecie w dziesiątkach języków[75].
Jeśli patrzeć na wpływy stricte religijne: Bliski Wschód (Ziemia Święta) zawsze pozostawał ważny dla pobożności bożonarodzeniowej Europejczyków. Już w średniowieczu władcy europejscy rywalizowali o posiadanie relikwii związanych z Narodzeniem (np. w Rzymie czczone są relikwie Żłóbka w bazylice Santa Maria Maggiore). Pielgrzymki do Betlejem były marzeniem wielu – do dziś w Betlejem bazylika Narodzenia jest celem pielgrzymek, a wspólnoty chrześcijańskie tamże obchodzą święta bardzo uroczyście. Europejczycy często adaptowali elementy tych bliskowschodnich obrzędów – np. zwyczaj odgrywania procesji pasterzy idących pokłonić się Dzieciątku można wywieść z Jerozolimy.
Boże Narodzenie europejskie ukształtowało się w interakcji z tradycjami spoza samej Europy: biblijny przekaz i postaci (Maryja, Józef, pasterze, Magowie) pochodzą z Bliskiego Wschodu; święty Mikołaj – z Azji Mniejszej; data i część symboliki – z rzymsko-syryjskich kultów solarnych; współczesne akcenty popkultury – z Ameryki. Europa wchłonęła te wpływy, przetworzyła i stworzyła z nich swój własny, niepowtarzalny styl świętowania. To sprawia, że Boże Narodzenie ma wymiar uniwersalny – łączy ludzi różnych kultur, a jednocześnie każdy region dopisuje do niego własny rozdział.
Społeczny, duchowy i tożsamościowy wymiar Bożego Narodzenia w Europie
Boże Narodzenie to nie tylko suma obrzędów – to także głębokie zjawisko społeczne, duchowe przeżycie oraz element budowania tożsamości zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej. Na przestrzeni dziejów różne aspekty tego święta wysuwały się na pierwszy plan, ale wciąż obecne są trzy zasadnicze wymiary: społeczny (wspólnotowy), duchowy (religijny) i kulturowo-tożsamościowy.
Wymiar społeczny: Od najdawniejszych czasów święta zimowe pełniły funkcję integrującą społeczność. W długie, chłodne noce ludzie gromadzili się razem, by ucztować, śpiewać i cieszyć się nawzajem swoim towarzystwem. W średniowieczu Boże Narodzenie było niemal jedynym okresem w roku, gdy panowie i słudzy zasiadali do jednego stołu (jak w Saturnaliach) i dzielili radość. Tradycja „Lord of Misrule” w Anglii czy podobnych mistrzów zabaw w innych krajach umożliwiała okresowe odwrócenie ról – biedni mogli pożartować z bogatych, młodsi ze starszych, co rozładowywało napięcia społeczne[8]. Do dziś pewnym echem tego jest karnawał po Nowym Roku, ale geneza tkwi właśnie w bożonarodzeniowych bachanaliach. Ponadto Boże Narodzenie kładło nacisk na gościnność i filantropię. Już z XII-wiecznych kronik wiemy, że w czasie świąt możni rozdawali jałmużnę i organizowali posiłki dla ubogich. W XIX w. Dickens i inni przypomnieli o tym obowiązku bogatym – i rzeczywiście, wielu przemysłowców wiktoriańskich fundowało świąteczne dary dla swoich robotników[56]. Współcześnie okres świąteczno-noworoczny to czas wzmożonych akcji charytatywnych: zbiórek na bezdomnych, paczek dla dzieci z domów dziecka, wizyt w szpitalach. W pewnym sensie społeczna solidarność buduje się właśnie poprzez takie wspólne rytuały. Nawet ludzie niezwiązani mocno z Kościołem często angażują się w pomoc innym „bo są święta” – czyli czują, że to szczególny czas, gdy należy okazać dobro.
Wymiar duchowy: Dla chrześcijan Boże Narodzenie ma oczywiście znaczenie religijne fundamentalne – wspomina się Tajemnicę Wcielenia, moment, w którym wedle wiary Bóg stał się człowiekiem. To święto niesie przesłanie nadziei, pokoju i miłości uniwersalnej. Nic dziwnego, że nawet w trudnych historycznie chwilach ludzie znajdowali w nim pociechę. Choć Wielkanoc jest teologicznie ważniejsza (Zmartwychwstanie), to Boże Narodzenie przemawia bardziej emocjonalnie, bo ukazuje Boga jako bezbronne Dzieciątko, co trafia do serc wszystkich. W Europie długo panowało przekonanie, że nie sposób być chrześcijaninem nie przeżywając świąt Narodzenia Pańskiego – stąd tak ostre stanowisko purytanów, którzy obawiali się, że święto stało się czysto obrzędowe bez pokrycia w Biblii. Jednak dla milionów ludzi to właśnie uczestnictwo w pasterce, wspólny śpiew kolęd w kościele, modlitwa przy szopce są istotą przeżyć świątecznych. Nawet dzisiaj, gdy sekularyzacja postępuje, w wielu krajach nadal tego jednego dnia kościoły zapełniają się bardziej niż zwykle. W Polsce pasterka gromadzi tłumy, we Francji nawet osoby niepraktykujące często idą na messe de Minuit. To świadczy o potrzebie duchowej, jaką Boże Narodzenie zaspokaja – potrzebie sakrum, wyciszenia, kontaktu z transcendencją w środku zimy.
Niemniej, duchowość Bożego Narodzenia nie ogranicza się do formalnej religijności. Dla wielu jest to czas refleksji nad życiem, przebaczenia win, odnowienia więzi. Rodziny starają się na święta godzić skłóconych krewnych, ludzie piszą kartki z życzeniami do dawno niewidzianych przyjaciół. W kulturze popularnej motyw „cudownej przemiany w Wigilię” (jak u Scrooge’a) ciągle powraca. Psychologicznie sprzyja temu atmosfera – za oknem ciemno i zimno, w domu ciepło i jasno od światełek; ludzie częściej myślą o tych, którym gorzej się powodzi (stąd choinki w centrach handlowych z prezentami dla sierot, tzw. „Szlachetna Paczka” w Polsce itp.). Można więc powiedzieć, że duchowość świąt ma także wymiar etyczny: przypomina o wartościach dobra, hojności, pokoju. Słynne hasło „pokój ludziom dobrej woli” z ewangelicznej kolędy to motto tego czasu.
Warto zauważyć, że w erze komercji pojawiają się też reakcje obronne: kampanie typu „Keep Christ in Christmas” (Zachowajmy Chrystusa w Bożym Narodzeniu) w krajach zachodnich starają się przypominać o istocie święta przeciw zalewowi konsumpcji. Z drugiej strony, część społeczeństwa postrzega święta czysto jako tradycję kulturową – np. wspomniane badania YouGov w UK pokazały, że 83% Brytyjczyków uważa Boże Narodzenie za święto bardziej świeckie niż religijne w dzisiejszych czasach[61]. Spadek znaczenia religijnego jest faktem, zwłaszcza w zlaicyzowanej Europie Zachodniej. Mniej ludzi przystępuje do sakramentów (choć wciąż sporo wybiera święta jako moment chrztu dzieci czy ślubu – to jakby ostatni bastion). W krajach tradycyjnie katolickich (Hiszpania, Włochy, Polska) duchowy wymiar wciąż jest stosunkowo silny – np. we Włoszech w Wigilię mnóstwo rodzin wspólnie się modli i czyta Pismo Św., w Polsce wskaźnik uczestnictwa w pasterce czy spowiedzi przedświątecznej jest wysoki. Jednak i tam komercja i pośpiech przytłaczają niekiedy religijne przesłanie. Socjologowie mówią, że nastąpiła „kulturalizacja” świąt – nawet niewierzący praktykują rytuały (choinka, prezenty, kolędy) dla zachowania ciągłości kulturowej, nie koniecznie z pobudek wiary.
Wymiar tożsamościowy: Boże Narodzenie stało się przez wieki jednym z filarów tożsamości europejskiej, zwłaszcza tej chrześcijańskiej. W czasach, gdy Europa definiowała się jako Christianitas, wspólnota chrześcijańska, kalendarz świąt nadawał rytm życiu społecznemu. Celebracja Bożego Narodzenia – obok Wielkanocy – była znakiem przynależności do tej wspólnoty. Nawet w okresach podziałów politycznych, ludzie wszystkich stanów obchodzili te same święta, co tworzyło poczucie wspólnej kultury. Do dziś, mimo sekularyzacji, święta Bożego Narodzenia mają ogromne znaczenie kulturowe dla Europejczyków. W wielu ankietach mieszkańcy Europy wskazują, że Boże Narodzenie jest dla nich ważne jako tradycja rodzinna i narodowa, nawet jeśli nie podchodzą do niego religijnie. Przykładowo w Polsce wigilia i opłatek stały się częścią także świeckiej tradycji – łamie się opłatkiem na szkolnych jasełkach, firmowych spotkaniach opłatkowych, co integruje ludzi ponad podziałami.
Święta mogą też pełnić funkcję tożsamościową na poziomie narodowym – np. w okresie zaborów w Polsce XIX w. kolędy patriotyczne z elementami religijnymi podtrzymywały ducha narodowego, a podczas II wojny światowej Polacy na emigracji i w kraju poprzez kultywowanie Wigilii pielęgnowali swoją tożsamość. Podobnie w innych krajach: święta stały się częścią narracji narodowej (choćby w Anglii Dickensowskie święta wiktoriańskie weszły do kanonu „angielskości”). W niektórych kręgach pojawia się nawet retoryka, że Boże Narodzenie to element „naszej cywilizacji”, który trzeba chronić. Bywało to widoczne np. w dyskusjach o poprawności politycznej – w Wielkiej Brytanii czy Francji sporadycznie pojawiały się pomysły, by w publicznych instytucjach używać neutralnego określenia „holiday season” zamiast „Christmas”, by nie urazić niechrześcijan. Wówczas wiele osób reagowało sprzeciwem, wskazując, że to atak na tradycję. Nawet część niewierzących opowiada się za utrzymaniem symboli bożonarodzeniowych (choinek, lampek, jasełek w szkołach) jako części dziedzictwa kulturowego, argumentując, że są one zakorzenione w europejskiej tożsamości i nikogo realnie nie dyskryminują. Można zatem powiedzieć, że Boże Narodzenie stało się poniekąd świeckim świętem kultury europejskiej – czasem spoiwem społecznym ponad światopoglądami.
Na poziomie osobistym, święta kształtują tożsamość wielu ludzi od dzieciństwa. Większość Europejczyków ma silne wspomnienia świąteczne z domu rodzinnego – zapach potraw, dźwięk kolęd, widok migoczącej choinki. Te wspomnienia budują poczucie ciągłości i zakorzenienia w jakiejś wspólnocie. Kiedy dorastają, starają się przekazać podobne doświadczenia swoim dzieciom – i tak tradycja żyje. Dla emigrantów z Europy Boże Narodzenie bywa momentem, gdy odczuwa się nostalgię za ojczyzną, za „białym, domowym Bożym Narodzeniem”. Święta stają się więc elementem więzi między diasporami a krajem pochodzenia (np. polskie rodziny w USA czy Brazylii do dziś lepią pierogi i śpiewają „Dzisiaj w Betlejem” – zachowując cząstkę swojej tożsamości).
Społeczny, duchowy i tożsamościowy wymiar Bożego Narodzenia wzajemnie się przenikają. Społecznie – święta jednoczą ludzi we wspólnym czasie odpoczynku i radości, skłaniają do aktów solidarności i gościnności. Duchowo – oferują chwilę refleksji nad przesłaniem pokoju i miłości, pozwalają przeżyć radość religijną z narodzin Zbawiciela lub ogólnoludzką radość ze światła w ciemności. Tożsamościowo – stanowią pomost między pokoleniami i fundament tradycji, która definiuje w pewnej mierze kulturę europejską. Mimo zmieniających się warunków historycznych i światopoglądowych, Boże Narodzenie pozostaje dla Europejczyków czasem szczególnym. Nawet jeśli dla jednych jest to przede wszystkim święto religijne, dla innych – jedynie miła tradycja zimowa, a dla jeszcze innych może po prostu kilka dni wolnego – to wszyscy oni w pewien sposób uczestniczą w tym dziedzictwie, które kształtowało Europę przez stulecia.
Zakończenie. Historia Bożego Narodzenia w Europie ukazuje, jak jedno święto potrafi scalać w sobie wiele warstw: od pradawnych obrzędów pogańskich po najgłębsze prawdy wiary chrześcijańskiej, od średniowiecznych zwyczajów ludowych po współczesną popkulturę. Przez wieki święto to adaptowało się do nowych czasów, nie tracąc swojego podstawowego charakteru – czasu radości, nadziei i wspólnoty. Dla Europejczyków Boże Narodzenie to coś więcej niż dekoracje i podarunki: to część ich tożsamości historycznej i kulturowej. Jak pisał wybitny angielski historyk G.K. Chesterton: „Boże Narodzenie nie tyle istnieje w kalendarzu, ile w sercach ludzi”. W sercach Europejczyków święto to wciąż zajmuje szczególne miejsce – jako moment, gdy przeszłość przemawia tradycją, teraźniejszość jaśnieje światłami choinki, a przyszłość rodzi się w nadziei nowego początku.
Przypisy (wybór źródeł):
- Chronographus anni 354, pierwszy zapis daty 25 XII jako święta Narodzenia i jednocześnie Dies Natalis Solis Invicti[22][23].
- Saturnalia – opis pogańskich obchodów zimowego święta w starożytnym Rzymie (karnawałowa atmosfera, odwrócenie ról społecznych, wzajemne prezenty)[3][5].
- Synod w Tours (567) ustanawiający 12-dniowy okres świąt Bożego Narodzenia i post adwentowy[32].
- Średniowieczne celebracje Bożego Narodzenia – uczty, kolędnicy, swawole na dworach i potępienie ich przez kronikarzy[36][37].
- Reformacja a święta: zmiana terminu dawania prezentów z 6 grudnia na 24 grudnia i zastąpienie św. Mikołaja postacią Dzieciątka w tradycji protestanckiej[42].
- Purytanie znoszą Boże Narodzenie w Anglii 1647 – reakcja społeczeństwa i rozruchy[45].
- Wiktoriańskie innowacje: Dickensowska idea charytatywności świątecznej[56]; popularyzacja choinki przez rodzinę królewską[53]; pierwsza kartka świąteczna 1843[55].
- Elementy pogańskie w obecnych zwyczajach: np. jemioła i pocałunki (druidzi)[20], zielone gałęzie jako ozdoby (pogańskie, magiczne znaczenie)[66].
- Kolędy – początki: pierwsze kolędy ludowe w XV-wiecznej Anglii[72]; rozwój kolęd po reformacji (Luter)[49]; etymologia kolędy (łac. calendae) i dawne znaczenia słowa[79][82].
- Tradycje polskiej Wigilii: 12 dań, siano pod obrusem, puste miejsce przy stole[77].
- Komercjalizacja i sekularyzacja świąt: większość Brytyjczyków uważa święta za świeckie wydarzenie[61], choć prawie wszyscy je celebrują[83].
- Wpływy spoza Europy: św. Mikołaj – biskup z Azji Mniejszej jako pierwowzór Santa Claus[81]; poinsecja z Meksyku w tradycji świątecznej (od XVI w.)[68].
- Symbolika światła: święto Sol Invictus 25 grudnia i jego związek z późniejszym Bożym Narodzeniem[24].
(Opracowano na podstawie źródeł historycznych, m.in. encyklopedii i artykułów: History.com, National Geographic, Wikipedia oraz opracowań kulturowych. Przypisy odsyłają do wybranych fragmentów źródeł ilustrujących powyższe informacje.)
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [24] [25] Saturnalia – Wikipedia
https://en.wikipedia.org/wiki/Saturnalia
[11] [12] [13] [14] [15] [74] [75] [79] [80] [82] Kolęda – Wikipedia, wolna encyklopedia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kol%C4%99da
[16] [17] [18] Yule – Wikipedia
https://en.wikipedia.org/wiki/Yule
[19] [26] [45] [46] [48] [53] [59] [60] [64] [65] [78] [81] How Christmas has evolved over centuries | National Geographic
https://www.nationalgeographic.com/history/article/how-christmas-has-evolved-over-centuries
[20] [21] [22] [23] [27] [28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43] [44] [47] [49] [63] [67] [68] [69] [70] [71] [72] [73] Christmas – Wikipedia
https://en.wikipedia.org/wiki/Christmas
[50] [51] [52] [54] [55] [56] [57] [58] [66] A Victorian Christmas
https://www.historic-uk.com/HistoryUK/HistoryofEngland/A-Victorian-Christmas
[61] [62] [83] What do Christmas and Easter mean to Britain? | YouGov
https://yougov.co.uk/society/articles/33507-what-do-christmas-and-easter-mean-britain
[76] [77] The 12 Dishes of Polish Christmas | Article | Culture.pl
https://culture.pl/en/article/the-12-dishes-of-polish-christmas

























